nagłówek o mnie sport

Kubica - Małysz 1:0

jako (15.06.2007)

Małysz musi się teraz postarać o prawdziwy cud, bo Puchar Świata to zdecydowanie za mało, żeby przebić wyczyn Roberta Kubicy. Prędkość na progu miał Małysz zawsze niewielką, a tu jeszcze taki rywal, który wybija się mając na liczniku 250 kilometrów na godzinę. Noty za styl całkiem niezłe, Paulina Ligocka by się między dwiema bandami lepiej nie zachowała.
Sokół z Krakowa wypadł na ekranie lepiej nawet od Jana Mazocha i wreszcie przyćmił Lewisa Hamiltona, którego bez wątpienia przypadkowe zwycięstwo przeszło niemal bez echa. Niezniszczalny Krakus stał się prawdziwym bohaterem Formuły 1, w której robi się wszystko, żeby wypadków było jak najmniej, byle jakieś były. Polak na szczęście potrafi i jego wypadek byle jaki nie był. Mimo nokautu nie chciał uciekać z ringu, zapowiadał udział w kolejnej rundzie. Lekarze okazali się jednak bardziej sceptyczni niż Małopolski Meteoryt i wysłali go na chorobowe w trosce o ściany wzdłuż toru Indianapolis.
W F1 głównym sukcesem Odrzutowego Lajkonika jest na razie sam w niej udział, mimo że nie jest to sport olimpijski. Drugi zawodnik BMW spisuje się od niego znacznie lepiej w kwalifikacjach i wyścigach, ale kogo to obchodzi. Wszystkiemu winien ciężki bolid, wyposażony przecież od zeszłorocznego GP Węgier w dodatkowe ciężarki. Michael Schumacher pokazał wprawdzie, że arogancja popłaca, ale Rob-air-t jest na razie na prostej drodze, żeby stać się raczej Davidem Coulthardem.