nagłówek o mnie sport

o co chodzi?

jako (4.02.2007)

50 kilometrów spaceru to całkiem sporo, żeby przemyśleć sobie kilka spraw. Wprawdzie trzeba koncentrować się na stawianiu głupich kroków, żeby przedwcześnie na 49 kilometrze nie skręcić w stronę hotelu, ale wciąż znajdzie się chwila na zaplanowanie dalszej kariery. Polewając się wodą z dodatkiem soli mineralnych i leku na astmę można zobaczyć się w ministerialnym gabinecie, gdzie na kolanach o przebaczenie błagają przedstawiciele komisji, którzy kiedyś pokazywali nam czerwone kartki. Zagryzając batonik z modyfikowanej pszenicy i wołowiny można planować jakich to interesujących dyscyplin nie pokaże się telewidzom. Samotnie krocząc po pustych ulicach Aten, Göteborga czy Paryża nabiera się tej niezbędnej odporności na krytykę i umiejętności zostawienia za plecami wszystkich współpracowników. Od kołysania biodrami i machania łokciami przybywa salonowej ogłady, która sprawia, że jest się zawsze w pierwszym szeregu. Szczególnie liczne marsze w czasie upałów pozwalają ujrzeć się w blasku chwały, gdy nasze kieszenie pełne są złotych kart kredytowych, a transmisje telewizyjne, w której pełnimy wysokie stanowisko, przerywają reklamy z naszym udziałem.