nagłówek o mnie sport

Informacyjna gierkówka

jako (12.09.2008)

Do czego może służyć forum ekonomiczne? Na pewno można załapać się tam na darmowy obiad. Dzięki temu można wymyślić darmowy internet. W ostatnich tygodniach pisano szerzej o trzech pomysłach, jednym z USA, drugim z Warszawy i trzecim właśnie z forum ekonomicznego.
Randy, brat człowieka o imieniu Earl, nazwał notebooka "porn machine", co chyba musi trafnie oddawać amerykańskie podejście do sieci, skoro niemal cała debata na temat wymuszenia darmowego pasma w częstotliwościach udostępnianych przez FCC sprowadza się do blokowania określonych treści (w celu ochrony "dzieci i rodzin"). Pomysł na darmową sieć jest prosty - zauważono, że w rejonach wiejskich jest kiepsko z dostępem, więc w częstotliwościach przeznaczonych na jednokierunkowe usługi (telewizję itp.) wykrojono wąski kawałek (768kb) na ruch dwustronny. Nabywca koncesji zobowiązuje się w ciągu 10 lat objąć zasięgiem usługi 95% powierzchni USA, dzięki czemu nie tylko dotrze wszędzie z darmową, prawomyślną siecią, ale dotrze wszędzie z jednokierunkową usługą, jakkolwiek nieprawomyślna by ona nie była. Pomysł FCC ma jednak niewielkie szanse nie ze względu na naruszenie wolności słowa, ale na siłę potencjalnych nabywców koncesji - w końcu miejskie inicjatywy w większości przepadły (o czym już wkrótce będzie można szczegółowo poczytać po polsku w książce Benklera).
W Polsce miejskie pomysły rzadko wzbudzają kontrowersje, bo rzadko mają też zasięg, który zagrażałby czyimkolwiek interesom. Na przykład za 40 milionów ma powstać darmowa sieć WiFi na Żoliborzu. Władze Żoliborza mogą wprawdzie dowolnie wspomagać swoich mieszkańców, w końcu czekając na swoją kolejkę w banku też warto sprawdzić pocztę albo profil na profeo, ale czy powolna sieć WiFi, na dodatek z ograniczeniami rzeczywiście będzie stanowić "przełom cywilizacyjny"? Czy Warren Buffet właśnie nie zapowiedział, że zacznie walkę z cyfrowym wykluczeniem od położenia światłowodów w Monte Carlo?
Z wykluczeniem chcą także walczyć ekonomiści z forum - proponują ustawowo odliczać od podatku najtańszy i najgorszy internet. Rzekomo koszt tej operacji zwróci się dzięki temu, że wszyscy masowo zaczną rozliczać się z urzędem skarbowym i załatwiać inne sprawy przez internet. Ulgę tymczasem zapewne stracą ci, którzy internetu używają od dawna i mają szybkie, nieograniczone łącza. Ci, którzy od dawna załatwialiby sprawy przez internet, gdyby dałoby się je przez internet załatwiać. Bo niby kto kupi takie najtańsze łącze? Stawiałbym jednak na Randy'ego.