nagłówek o mnie sport

Gangsterzy i filantropi

jako (17.01.2008)

I macierz upomniała się o naszą klasę szybciej niż można byłoby przypuszczać. Wydaje się wam, że władzę nad serwisem internetowym mają jego użytkownicy? A może użytkownicy oddają się dobrowolnie w niewolę i władzę ma ich pan i władca, właściciel, udzielna królowa, fundusz venture? Akurat. Władza państwowa, która tym razem przybiera formę dobrego lub złego misia* z GIODO.
Można mieć pewne wątpliwości dlaczego dorosłych ludzi ma ktoś pouczać, jakie dane o sobie mają udostępniać. Jaka różnica, czy zrobią to na naszej klasie, forum gazety czy onecie? Ludzie podpisują umowy bez czytania, dają się nabierać na listy pod tytułem "Głuwna nagroda czeka", wszystko jedno czy razem z kompletem aluminiowych patelni, czy zakopana gdzieś w Nigerii. Vagla zauważa jednak jak najbardziej słusznie, że nie tylko o dane dotyczące uczestników serwisu tutaj chodzi - a jak ktoś nie ma konta, nie akceptował regulaminu, a jest na nk opisany?
Kontrola też daje nadzieję na wyciągnięcie internetu z getta ciekawostek - patrząc na formę opisywania zjawisk sieciowych, nawet tak starych jak handel elektroniczny czy blogi w głównych mediach, trudno się dziwić, że Wyborcza pisze o kontroli tak, jak pisze. Wypunktowuje ją reuptake, sam stosując fudowe metody (nie tylko w sprawie mbanku), woda na młyn dziennika, konkurencja nie śpi, ale przepraszam, co to, Marcin Popowicz wczoraj się urodził i o PR nie słyszał? Jak poważna firma może przejść bez marketingu? Że word of mouth i partyzantka? Wchodzimy do głównego nurtu albo nie wchodzimy.
Komercha rządzi się swoimi prawami. Serwis studencki - amatorzy, pełna taryfa ulgowa. Patrzcie, jakich mamy zdolnych informatyków. Już nie tylko zdobywają medale na olimpiadach licealistów niezmordowanie kontynuując dzieło pilotów od latania precyzyjnego. Teraz robią serwisy dla milionów (czego, to sobie teraz każdy sam pomyślał i może się na tej podstawie sam ocenić). Mama będzie z nich dumna, gazeta pochwali, niemiecki inwestor przyjdzie. Pieniądze? Koniec amatorszczyzny, teraz profesjonalizm, więc krytyka, kopanie leżącego i wszystkie chwyty dozwolone. Jak było z Second Life w polskich mediach? Ciekawostka-sielanka-przyszłość -> ludzie-tam-robią-kasę -> nuda-marnotrawstwo-hazard. Pierwszy milion trzeba ukraść, a złość tym większa, im lepiej to widać.
W kontekście naszej klasy padają zawrotne sumy, trzeba jakoś podbić kwotę, 15 milionów każdy może wygrać w kumulacji, dla większości to opcja bardziej prawdopodobna niż praca nad stroną internetową. Podamy 100 milionów i więcej, może kogoś weźmie na chciwość i coś jeszcze założy. W końcu facebook przez chwilę też budował swoją legendę w oparciu o miliardy wzięte z sufitu.
Na terenie internetu działa polski system prawny, jeśli akurat polskiemu systemowi prawnemu się zachce. Jak trzeba będzie przykręcić gdzieś śrubę, to w każdego można uderzyć. Jasna sytuacja prawna ustalona przez GIODO nie powstrzyma przestępców, jak samemu się nie usunie zdjęć swoich mercedesów i złotych kart kredytowych, to nic nie pomoże, ale może chociaż dla innych liter abecadła na usługach państwa będzie bardziej jasne, co to jest internet.
Teksty o naszej klasie to żaden czarny PR, serwery rzeczywiście nie działały, kontrola rzeczywiście się odbędzie (choć tu Wyborczą mimo wszystko poniosło), nawet siostra pawulon (pajchiwo, pawulon, każdy może się pomylić) nie dziwi, w końcu media wcześniej też mówiły o zdjęciach pielęgniarek z wcześniakami w kieszeniach, a nie o zdjęciach z działki, których jest bez wątpienia o kilka rzędów wielkości więcej. Nie wiem, czemu wszyscy się zawsze oburzają, że gazety/dzienniki/czasopisma nie piszą obiektywnie. Nie obowiązuje ich żaden NPOV, wikłają polityczne i gospodarcze uwarunkowania, popyt na sensację też robi swoje. Dramatyczny reportaż nie może co chwila zawierać informacji, że pozostałych 5999999 przypadków jest absolutnie w porządku.
* Dopiero przyszłość pokaże, czy miś jest dobry, czy zły.

fud na netto

no ale jakoś byś mógł to rozwinąć to tym fud na netto, w kontekście mbanku i nie tylko.

rozwijam

Z mbankiem jest łatwe: jeśli nie przeczytać całości, czyli tego, że to wina Visy, że nie tylko w mbanku (który padł ofiarą szybkości działania najwyraźniej), jeśli patrzeć tylko na to zdanie, to jest to czarny PR, fud przeciwko mbankowi - pieniądze znikają, nie że raz zniknęły z powodu awarii innej firmy, ale że znikają, już na zawsze, każdy kto trafi na ten wpis w przeciągu najbliższych dni, a niejeden trafi, to się tego właśnie dowie.

Co do reszty, to poza ogólną wymową, są zdania w stylu:

  • "zamiast edukować użytkowników internetu, przyjęto strategię siania niepokoju i niszczenia konkurencji" - na pewno nie ma żadnych tekstów edukujących? To są insynuacje.
  • "oczywiście, jak każda służba, giodo będzie chciało się wykazać" - rzeczywiście po ostatnich dwóch latach można odnieść wrażenie, że służby powołano wyłącznie w celu wykazywania się, ale gdzie te liczne przykłady nadużyć GIODO?
  • "ogólne przekaz jest prosty:" - typowa łasica.
  • "brakuje tylko płaczącego dziecka i mielibyśmy gazetową wersję programu redaktor jaworowicz" - jednak płaczącego dziecka brakuje.

Sytuacji nie ratuje tu ani forma wypowiedzi (felieton), ani miejsce (blog). Jeśli oskarżasz kogoś o sianie zamętu, zbierasz burzę.

Sam fakt, że nie wiesz, czy Agora rzeczywiście kazała swoim redaktorom napadać na Naszą Klasę w ramach nieczystej walki rynkowej, ale to sugerujesz, a potem na Twój autorytet powołuje się Dziennik, żeby rzeczywiście Agorze dokopać (co oczywiście nie było Twoim zamiarem, a Dziennik olał prawo, o dobrych obyczajach nie wspominając), jest czarnym PR, może rzeczywiście bardziej niż FUDem, ale metoda jest podobna. Informacje są negatywne, są ogólne i mają zdyskredytować konkretny podmiot w konkretnym przypadku.

Masz oczywiście rację, że Wyborcza przesadziła, że wyszedł im FUD, nawet jeżeli wynikał z głupoty redaktorów, którzy o internecie nie wiedzą nic, a ochronie danych osobowych jeszcze mniej. Głupota ich nie usprawiedliwia. Kontrola zbiorów danych jest jednak najważniejszym zadaniem GIODO, do tego cały ten urząd został powołany. Odbędzie się nie dlatego, że Wyborcza napisała o przerażonej prawniczce, tylko Wyborcza napisała o przerażonej prawniczce (podkreślam ponownie, że głupio napisała), bo odbędzie się kontrola.

spóźniona odpowiedź

z mbankiem jest tak (po prostu - typowa łasica), że kiedy to pisałem, nie wiedziałem, że to kwestia visy.

co do kolejnych rzecz: "na pewno nie ma?" na pewno. w tym numerze na pewno, we wcześniejszych też nie. / wykazywanie się służb to jest mechanizm dość znany, nie tylko z IV RP, generalnie każda organizacja dąży do wykazania swojej przydatności / łasicy nie ma co komentować / "brakuje dziecka" - właśnie to zauważam.

nie było moim zamiarem sugerowanie, ze to zagranie agory jako takiej. komentowałem konkretny tekst w konkretnej gazecie konkretnego wydawcy.