nagłówek o mnie sport

Kogo wybierze Reich?

Bardzo ciekawy wywiad Jacka Żakowskiego z Robertem B. Reichem pozwala zrozumieć, dlaczego Benkler napisał to, co napisał w „Bogactwie sieci”. Poczucie siły tradycyjnych przedsiębiorstw jest tak mocno zakorzenione, że być może Benkler był jeszcze zbyt ogólny w swojej analizie sfery publicznej, sprawiedliwości i relacji gospodarki z demokracją.
Reich – w dużym skrócie skrótu, bo przecież wywiad jest tylko skrótem – twierdzi, że w każdym z nas siedzi obywatel, konsument i inwestor, a pozycja tego pierwszego słabnie, co pozwala drugiemu i trzeciemu doprowadzić do upadku demokracji.
W rozmowie z Żakowskim (Polityka 39/2007, Niezbędnik inteligenta nr 13) Reich mówi:
Trudno jest mówić o demokratycznym podejmowaniu decyzji co do reguł mających rządzić naszymi wspólnymi sprawami, gdy jedni nie chcą, a drudzy nie mogą brać udziału w powszechnej publicznej debacie, jak to było jeszcze w latach 40., 50., 60. czy 70.
Wszystkiemu winne są kontenery transportowe, a najlepiej widać tę sytuację na przykładzie Wal-Martu. Kiedyś były wspaniałe korporacje, które dbały o swoich pracowników i pozwalały im pracować u siebie od kołyski aż po grób. System ten się zawalił, co nie było miłe (patrz „Korekty” Franzena), teraz jest mobilność, konkurencja i azjatyckie gospodynie domowe trzęsące giełdą. Trzeba przywrócić godność i solidarność.
Tymczasem Benkler, na podstawie tych samych przesłanek co Reich, tworzy obraz raczej optymistyczny. Oczywiście, na każdym kroku czyhają zagrożenia i pułapki (to system prawny może nam ten optymizm odebrać), ale generalnie stoimy teraz przed ogromną szansą zwiększenia demokracji – dzięki rozpadowi tradycyjnych korporacji, internetowi i usieciowieniu. To w Wal-Marcie proletariusze kupują swoje tanie komputery, ale w skali lokalnej to wciąż korporacje w starym stylu (telefon, kablówka – konkurencja poza obszarami wielkomiejskimi jest fikcją), które chwali Reich, dostarczają im łącz internetowych, co jest raczej zagrożeniem niż dobrodziejstwem.
Benkler w The Wealth of Networks pisze:
Jesteśmy świadkami fundamentalnej zmiany w sposobie interakcji jednostek z demokracją i sposobie doświadczania ról obywateli. Obywatele doskonali nie muszą już oznaczać tylko odbiorców zdobytych przez innych informacji, które pozwalają im na świadomy udział w wyborach. Nie muszą ograniczać się do czytania źródeł opiniotwórczych i oceniania ich tylko w rozmowach prywatnych. Nic ich już nie skazuje na rolę zwykłych czytelników, widzów i słuchaczy.
Można oczywiście zwrócić uwagę na kulturę organizacyjną firm usieciowionej gospodarki, na to, że Google, Apple czy Microsoft muszą budować kreatywność swoich pracowników oferując im bezpieczeństwo z założenia porównywalne z Midland Pacific Railroad, na to, że w wielu branżach amerykańska gospodarka jest wciąż najbardziej konkurencyjna (własność intelektualna?) i to reszta świata musi się przed tym bronić. Tam gdzie Reich szuka problemów, też są więc jakieś rozwiązania. Ale wolę podążać za Benklerem, który szuka rozwiązań gdzie indziej, który, o zgrozo, uważa, że nieefektywny przemysł można czymś zastąpić i że będzie to zmiana na lepsze. Ktoś gdzieś oczywiście tę stal będzie produkować, ale mając sferę publiczną Benklera, będziemy wiedzieli kto, gdzie, za ile i w jakich warunkach. I wcale nie będzie to bez znaczenia.