nagłówek o mnie sport

Koniec świata beta

jako (18.01.2008)

Piłem wczoraj herbatę z fusami i proszę - fusy ułożyły się znacząco, pozwalając na przeprowadzenie dokładnej analizy globalnej sytuacji gospodarczej. Zainteresowanych metodami badawczymi odsyłam do źródeł.
Niestety, nie udało mi się ustalić kolejności chronologicznej tych wszystkich tragicznych zdarzeń, do tego trzeba byłoby zrobić mocną zalewaną kawę. Jeszcze nie jestem gotów na takie poświęcenie dla ludzkości. Przedstawiam więc zdarzenia w kolejności przypadkowej.
Wielki pożar zniszczy chiński bank centralny, gdzie spłoną żywcem miliardy dolarów w dolarach i obligacjach. Pociągnie to za sobą wielki krach na tamtejszej giełdzie i odwołanie Expo w Szanghaju (Wrocław będzie starał się naprędce zorganizować wystawę w Hali Stulecia, ale BIE zdecyduje, że lepszym miejscem jest boisko do krykieta w Saint John's). Prawdopodobną przyczyną pożaru będzie chęć zniszczenia dowodów na doping chińskich sportowców podczas igrzysk w Pekinie.
Krach na chińskiej giełdzie pociągnie za sobą krach w USA, wyginą najpierw najsłabsze firmy internetowe i telekomunikacyjne, róbcie kopie zapasowe danych z Facebooka!
Rosnące ceny energii (ropa po 206,50 $ za baryłkę, było to wyraźnie widoczne w ułożeniu kawałka łodyżki na połówce liścia) doprowadzą do szybkiego wzrostu cen przechowywania danych, co uderzy bezpośrednio w Google, Yahoo i inne duże firmy, których nie dobił jeszcze krach na giełdzie. Fundacja państwa Gatesów przeznaczy ogromne środki na ratowanie internetu, ale niewiele to pomoże - konieczne będzie wprowadzenie opłat. Koniec z trzymaniem całej poczty na serwerach, koniec z Wikipedią, iTunes, Second Life, Last.fm i inne pożeracze przepustowości tylko dla prawdziwych bogaczy, kampanie reklamowe we flashu również nie dla każdego. Internet schudnie, w większości wróci do formatu tekstowego z początku lat dziewięćdziesiątych, a za wszystkie wodotryski trzeba będzie słono płacić. Handel internetowy wróci do źródeł - na łóżka polowe i do szczęk, najwięcej będzie można zaoszczędzić na elektryczności.
Coraz większy koszt alternatywny czasu wolnego i coraz droższe przechowywanie danych, przepustowość i nawet włączanie własnego komputera na cały dzień spowodują, że dramatycznie zmaleje liczba ochotników w projektach wolnego oprogramowania i wolnej kultury. Creative Commons zejdzie do podziemia, gdzie dzięki energii pozyskiwanej z kiszonej kapusty będzie wciąż promować wolne (i niewolne) licencje, w tym nową licencję Attribution-ShareAlike-LowWatt.
Więcej na ten temat - lektura na długie jesienne wieczory.