nagłówek o mnie sport

Własność w cudzysłowie

jako (23.11.2008)

Czy piosenka to samochód? Problem, czy chronić informacje jak własność materialną nie jest nowy. Dla amerykańskiego prawnika, który przerabia ekonomiczną analizę prawa na studiach, to oczywistość. Polski prawnik na studiach miał może wprowadzenie do mikro i makro, więc przy odrobinie szczęścia odróżni inflację od elastyczności popytu.
W związku z tym w Polsce można zawsze liczyć na to, że prawnik ZAiKSu powie, że przecież to oczywiste, że samochód i zdjęcie to jest dokładnie to samo. Bo przyszedł do niego zapłakany fotograf. Bo gdyby chciał wejść do czyjegoś samochodu, to musiałby zapytać o zgodę. Musiałby zapytać o zgodę właściciela? A dlaczego samochód ma właściciela? Dlaczego o zgodę, oprócz użytkownika, nie trzeba pytać więc producenta samochodu? Albo koproducentów, producenta klamki, tapicerki?
Oczywiście, szybko można znaleźć wyjątki. Samochód wypożyczony albo samochód w leasingu być może jest bardziej podobny do utworu, którego licencję kupujemy. Jest jednak pewna zasadnicza różnica, jak powiedział Krzysztof Siewicz - nie ma zaczarowanego ołówka, którym możemy ten wypożyczony samochód sobie skopiować. Wciąż jeden samochód w tym samym czasie może pokonać jedną trasę, zmieści się w nim określona liczba osób.
Dlaczego producenci nie chcieliby zmienić modelu sprzedaży samochodów? Może powinni zacząć lobbować za takim rozwiązaniem (oczywiście, jak już uda im się wylobbować ratunek przed kryzysem), bo przecież nie ma nic lepszego niż własność dla producenta i ustawowo ograniczone prawa nabywców. Dlaczego nie wprowadzić licencji na samochody zamiast własności? Albo licencji na wszystko? Niech tylko pierwotny twórca - stolarz, murarz, ślusarz będzie właścicielem, a użytkownik licencjobiorcą. A jeśli produkcja jest bardziej skomplikowana? Nic prostszego - można wprowadzić takie prawo, żeby współproducentom również przysługiwało wynagrodzenie. Jak tego pilnować? Czy na pewno nabywca krzesła nie korzysta z niego na imprezie publicznej? Może na imprezę przyszedł ktoś spoza kręgu towarzyskiego? Czy licencja obejmuje przewożenie autostopowiczów? Można powołać odpowiednią organizację, albo lepiej 1000 organizacji, które będą to sprawdzać i liczyć, a następnie rozdzielać należne tantiemy. Wtedy wszyscy wreszcie staniemy się rentierami.

w temacie dziwi mnie jedno

W Polsce pieniądze na rzecz autorów i producentów zbiera Zaiks i ZPAV, ale nie zrzeszają one wszystkich. W dodatku jak mogą sprawdzić, jaka muzyka leci w danym lokalu? Jeśli nie mogą, to na jakiej podstawie przekażą je właściwemu autorowi/ producentowi nagrania? Czyżby to był system, pod tytułem, "'działam w imieniu wszystkich więc nawet niezrzeszonym przekażę', po czym i tak cała kasa wędruje do garnka, i nie wiadomo kto co dorzucił." Wtedy więc pieniądze trafią władz związku i do tych bardziej popularnych producentów. Cholernie nieuczciwe.

Czy ten blog jeszcze działa?

Czy ten blog jeszcze kiedyś zacznie działać?